The Misfortunates (Le Merditude des Choses / De Helaasheid der Dingen)
reż. Felix van Groeningen, Belgia/Holandia 2009, 108 min
"Boso, ale na rowerze" to zaskakująca i oryginalna kombinacja tragikomicznego romansu, czarnego humoru i zimnego cynizmu, połączonego z klimatem muzyki Roya Orbisona. Wiele scen ma charakter komiczny, a nawet absurdalny, ale wszystko podszyte jest tu głębszym znaczeniem. To nie tylko czysty sarkazm, ale raczej tragikomiczna radość przez łzy. Strobbowie to głównie hazardziści, pijacy i kobieciarze, żyjący w atmosferze błogiego lenistwa, nieróbstwa, kłótni, a przede wszystkim zakrapianej alkoholem wyśmienitej i szalonej zabawy. Absurdalne pomysły są tu na porządku dziennym, a im bardziej szalone, tym lepiej, bo wszyscy realizują je z większym zapałem.
Lata 80. XX wieku, małe miasteczko w Belgii. Trzynastoletni Gunter Strobbe mieszka wraz z ojcem i trzema wujkami w domu swych dziadków. Spokój i cisza nie są tu częstym gościem. Strobbowie to głównie hazardziści, pijacy i kobieciarze, żyjący w atmosferze błogiego lenistwa, nieróbstwa, kłótni, a przede wszystkim zakrapianej alkoholem wyśmienitej i szalonej zabawy. Absurdalne pomysły są tu na porządku dziennym, a im bardziej szalone, tym lepiej, bo wszyscy realizują je z większym zapałem. Mistrzostwa świata w piciu, rajd na rowerach na golasa czy planszowa gra Tour de France, w której, aby wygrać, trzeba się napić, od razu znajdują chętnych. Rodzina Strobbów jest przecież przekonana o prześladującym ją niefortunnym pechu, możliwym do pokonania wyłącznie śmiechem. Świat traktowany jest więc jak zabawa, a życie staje się ciągłą imprezą i ucieczką od poważnej pracy oraz odpowiedzialności. Nikt nie podejmuje tu żadnego wyzwania, a alkohol, kobiety i ekstremalne wybryki stają się jedyną szansą na zapomnienie.
Dalekie od idylli dzieciństwo z czasem wpływa nie tylko na osobowość nastolatka, ale także na jego dorosłość. Trzydziestotrzyletni Gunter żyje pełnią życia, ale pozostaje niedojrzały i nie potrafi wziąć na siebie odpowiedzialności. Ucieka od poważnych wyzwań. Dopiero, gdy na świat ma przyjść jego dziecko, coś w nim pęka?
"Boso, ale na rowerze" to zaskakująca i oryginalna kombinacja tragikomicznego romansu i czarnego humoru, połączonego z klimatem muzyki Roya Orbisona. Wiele scen ma charakter komiczny, a nawet absurdalny, ale wszystko podszyte jest tu głębszym znaczeniem. To nie tyle czysty sarkazm, co raczej tragikomiczna radość przez łzy ? śmiech, który po chwili utyka w gardle, rodząc pytanie czy jest tak naprawdę powód do radości.
Wybrane festiwale i nagrody:
2010 - Belgijski kandydat do Oscara w kategorii "Najlepszy film nieanglojęzyczny"
2009 - MFF w Cannes (sekcja Directors' Fortnight)
2009 - MFF w Toronto
Kategoria: Seria Filmów Fabularnych
"Boso, ale na rowerze", Lech Kurpiewski, Newsweek 14.06.2010
"'Boso, ale na rowerze', czyli belgijska odpowiedź na 'Trainspotting'", Robert Ziębiński, Newsweek 21.06.2010
"Cały smutek w Belgii", Bartosz Żurawiecki, Przekrój 15.06.2010
"Krewnych nie wybierasz", Łukasz Muszyński, Filmweb 10.06.2010
"W kupie siła", Dariusz Kuźma, Stopklatka 15.05.2010
"'Boso, ale na rowerze' - patologia na wesoło", Wojtek Kałużyński Dziennik, Gazeta Prawna "Kultura" 18.06.2010
"Boso, ale na rowerze", Paweł Mossakowski, Gazeta Wyborcza Stołeczna "Co jest grane" 18.06.2010
"Nago, ale na rowerze", Barbara Hollender, Rzeczpospolita 22.06.2010
"Boso, ale na rowerze", Anna Kilian, Życie Warszawy, dodatek "Po godzinach" 18.06.2010
"Boso, ale na rowerze", Andrzej Kołodyński, KINO czerwiec 2010
"Boso, ale na rowerze", Joanna Betlej, Filmtrack.pl 2.06.2010
"Film wielowymiarowy", Monika Olszewska, Filmy.pl 10.06.2010
"Męski karnawał w Reetveerdegem", Dagmara Ciećwierska, Kinoskop.pl
"Boso, ale na rowerze", Joanna Stawińska, Plaster 5.07.2010
"Boso, ale na rowerze", Czytamogladam.blox.pl 25.06.2010
-->















