Zagotować, usmażyć, pokroić, posiekać, poćwiartować, wypatroszyć – zaskakujące jak język kuchni przypomina niekiedy określenia z pola walki. Właśnie kuchnię i wojnę w nieoczekiwany sposób łączy film „Kucharze historii”. Możemy się przekonać, jak bardzo niedoceniana jest rola tych, którzy zajmują na scenie wojny miejsca daleko w tyle, choć mają poważne zadanie: napełnić ogromny brzuch armii. Bohaterami filmu „Kucharze historii” są wojskowi kucharze – dla nich nie ma raczej miejsca w podręcznikach historii. Okazuje się, że kuchnie polowe odgrywają w czasie wojen nie mniejszą rolę niż czołgi i karabiny, a zaspokajanie apetytów żołnierzy może mieć przemożny wpływ na losy świata. Bo jak mówi jedna z bohaterek filmu „Dobrze najedzeni żołnierze wysadzają innych w powietrze o wiele lepiej niż zwykle”.
W 2005 roku Serge Bromberg, producent filmowy, wielki pasjonat kina, specjalista restauracji starych filmów, szperając w archiwach, trafił na 185 pudełek z taśmami filmowymi "Piekła", niedokończonego filmu Henri-Georgesa Clouzota z Romy Schneider w roli głównej. Pracował na tym materiałem przez 4 lata. I na jego podstawie zrealizował dokument, w którym oprócz obszernych cytatów z filmu, zamieścił wywiady ze współpracownikami reżysera - Costą Gavrasem, Bernardem Storą i Williamem Lubtchanskym.
Aaron, szanowany czterdziestoparoletni członek żydowskiej gminy, wiedzie spokojne i poukładane życie w ortodoksyjnej dzielnicy Jerozolimy. Wraz z żoną Rivką oraz czwórką dzieci mieszka nieopodal koszernego sklepu mięsnego, który sam prowadzi. Praca wypełnia mu niemal całe życie. Czas wolny spędza na modlitwie lub z rodziną. Utartą i rutynową codzienność przerywa Ezri - dziewiętnastoletni student, który nieoczekiwanie odwiedza sklep Arona. Ten postanawia go zatrudnić i otoczyć ciepłem oraz przyjacielską opieką. Jednak z czasem to pozornie ojcowskie uczucie przeradza się w żarliwą namiętność i pożądanie, od którego nie sposób wręcz uciec.
Zagubieni w miłości to jeden z najbardziej abstrakcyjnych obrazów Patrice’a Chereau. Film jest ciekawym eksperymentem. Pozbawiony początku i zakończenia zbudowany został z luźnych, kontrastowych, nieco surowych i ostrych kolorystycznie ujęć, połączonych ze sobą w sposób spontaniczny i alogiczny. Forma przypomina zdjęciowy album, co okazuje się zabiegiem celowym i przemyślanym. Chodzi tu bowiem nie tylko o podkreślenie abstrakcyjnej sytuacji bohaterów, ale przede wszystkim o oddanie wrażenia zagubienia w świecie, w którym dominuje samotność, chaos, miłosne wyobcowanie i brak uczuć.
"Boso, ale na rowerze" to zaskakująca i oryginalna kombinacja tragikomicznego romansu, czarnego humoru i zimnego cynizmu, połączonego z klimatem muzyki Roya Orbisona. Wiele scen ma charakter komiczny, a nawet absurdalny, ale wszystko podszyte jest tu głębszym znaczeniem. To nie tylko czysty sarkazm, ale raczej tragikomiczna radość przez łzy. Strobbowie to głównie hazardziści, pijacy i kobieciarze, żyjący w atmosferze błogiego lenistwa, nieróbstwa, kłótni, a przede wszystkim zakrapianej alkoholem wyśmienitej i szalonej zabawy. Absurdalne pomysły są tu na porządku dziennym, a im bardziej szalone, tym lepiej, bo wszyscy realizują je z większym zapałem.
Zaczęło się skromnie – w 1976 roku jedna z lokalnych stacji pokazała późnym wieczorem teleturniej, w którym po każdej poprawnej odpowiedzi obecna w studio gospodyni domowa zdejmowała kolejną część swojej garderoby. Następnego dnia do stacji telewizyjnej wpłynęły skargi od miejscowych przedsiębiorców, bo większość oglądających program mężczyzn, nazajutrz spóźniła się do pracy. Wydarzenie to pokazało przyszłość telewizji. Jej głównym przekazem stała się zabawa. A najlepszą zabawę włoskiej widowni telewizyjnej zapewniają tłumy roznegliżowanych kobiet.
Ołów, kadm, azotyn, nitryt, rtęć, pestycydy, wzmacniacze smaku, przeciwutleniacze, konserwanty – to nie przepis na mieszankę wybuchową, to tylko niektóre ze składników przeciętnego obiadu, składającego się z zupełnie normalnych produktów: fasolki, kiełbasek, chleba, sera, wody... Nie zdajemy sobie sprawy, w jaki sposób i przy użyciu jakich chemikaliów produkuje się dziś żywność. Francuski rolnik uprawiający jabłka stosuje przeciętnie 32 preparaty chemiczne, zanim zbierze plon. Wśród nich są pestycydy, nawozy, środki do tępienia pasożytów i chwastów oraz wiele innych, zazwyczaj wysoce niebezpiecznych substancji.
Któż nie marzył kiedyś o byciu gwiazdą rocka, założeniu zespołu, graniu na elektrycznej gitarze? Muzyka porusza, inspiruje i rezonuje w nas. Jednak gdy struny szarpią The Edge, Jimmy Page i Jack White, czyni ona coś więcej. Z tego założenia wychodzi Będzie głośno, nowy film dokumentalny pomysłu producenta Thomasa Tulla.
Erik Weihenmeyer był niewidomy od 15. roku życia. Zanim został alpinistą i pierwszym niewidomym, który zdobył Mount Everest, musiał zmierzyć się ze swoimi ograniczeniami. Jego droga do samoakceptacji przebiegała w sprzyjających warunkach: pod opieką braci i czuwającego nad wszystkim ojca. Teraz Erik zdecydował się pomóc innym. Wybrał Tybet, bo tu niewidomi żyją jak wyrzutkowie, na marginesie społecznym. W powszechnym mniemaniu ślepota jest karą za grzechy w poprzednim życiu lub dowodem opętania.
Kiedy mężczyzna reprezentujący koncern Dow Chemical ogłosił na antenie BBC, że jego firma wypłaci odszkodowanie ofiarom spowodowanej przez siebie katastrofy ekologicznej, prowadzący program dziennikarz oniemiał ze zdumienia. Zrobimy to, co powinniśmy byli zrobić już dawno temu – zapewniał przedstawiciel koncernu. Po dwudziestu latach już mało kto liczył na to, że chemiczny gigant ukaże ludzkie oblicze. Euforia trwała jednak bardzo krótko. Firma szybko zdementowała informację, a BBC poprosiło o wyjaśnienia na antenie. Okazało się, że mężczyzna, który składał zaskakujące obietnice, nie ma z koncernem nic wspólnego. Chcieliśmy w ten sposób przypomnieć, że nikt dziś nie liczy się z ofiarami – wyjaśnił.
Myśliwy polujący na króliki odkrywa w lesie zmumifikowane ciało 40-letniego mężczyzny. Lekarze twierdzą, że zgon nastąpił około stu dni wcześniej. Zmarły prowadził dziennik, z którego możemy odtworzyć ostatnie dwa miesiące jego życia. Pod koniec sierpnia udał się w góry, które kiedyś odwiedził jako student. Zachwycony ich dostojnym pięknem, pomyślał, że to idealne miejsce na śmierć. Po kilkunastu latach zjawia się tu ponownie. Notuje: „w plecaku mam wszystko, co potrzebne do samobójstwa”. Nie zamierza się wieszać ani skakać ze skały. Wybrawszy ustronne miejsce, z folii i gałęzi buduje namiot, w którym postanawia zagłodzić się na śmierć. Ma ze sobą kilka książek (Beckett, Dante), trochę lekarstw przeciwbólowych, kilka świec i radio. Pije wyłącznie wodę deszczową.
„Boski” to filmowy portret Giulio Andreottiego, jednej z najbardziej niezwykłych postaci XX wieku. Związany z chrześcijańskimi demokratami, Andreotti był głównym rozgrywającym na włoskiej scenie politycznej, przez lata pełniącym różne funkcje w rządzie Italii: był ministrem w kilku rządach, trzykrotnie powierzono mu tekę premiera. Wytrawny polityk i człowiek zagadka, potrafił lawirować pomiędzy stawianymi mu zarzutami ze strony mediów i mimo wielu procesów utrzymać się na powierzchni.
Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, gdzie dokładnie znajdują się nasze pieniądze. Możemy być jednak pewni, że nie ma ich w bankach. Współczesny świat, jak nigdy dotąd, to układ naczyń połączonych. Kryzys na jednym rynku osłabia pozostałe. W błyskotliwym dokumencie Erwin Wagenhofer przygląda się funkcjonowaniu światowego systemu finansowego. Najlepiej kupować, gdy krew jest na ulicach – tłumaczy inwestor rezydujący w Singapurze. – Wtedy zarabia się najwięcej. Zamknięte środowisko doradców finansowych i bankierów na naszych oczach tworzy rzeczywistość dynamicznego wzrostu i błyskawicznych profitów. Przykładem może być Costa del Sol, gdzie w ciągu kilkunastu lat postawiono ponad milion domów – zbyt drogich, żeby je sprzedać. Inwestycje budowlane to jednak ciągle dochodowa gałąź rynku, dlatego w Hiszpanii rosną kolejne osiedla widma.
Wybrane festiwale i nagrody: BAFF Barcelona 2009; CICAE Award Cannes 2008; FIPRESCI Award Festival Motovun (Croatia)
Ślepa miłość Juraja Lehotskiego to film o miłości niewidomych. Zbudowany z epizodów, przedstawia kilka różnych par. Peter uczy muzyki w szkole w Lewoczy i przygotowuje koncert. Uwielbia opowiadać żonie zmyślone historie. Zakochany w Monice Miro jest Romem. Usiłuje przekonać do siebie niechętnych mu rodziców dziewczyny. Elena jest w dziewiątym miesiącu ciąży. Wspólnie z mężem zastanawia się nad tym, jaka będzie przyszłość dziecka niewidomych. Zuzana uwielbia muzykę klasyczną. Jak wiele nastolatek, marzy o kochającym chłopaku i większość czasu spędza, poznając nowe osoby przez internet.
Kamera w długiej panoramie filmuje jedynie kreskę horyzontu, łączącą spieczoną ziemię z rozprażonym niebiem. Idealnej pustki nie zakłóca niemal nic. Krajobraz, który fascynuje i przeraża. To Bietpak Dała, czyli Głodowe Stepy – pustynna, sucha i surowa wyżyna w Kazachstanie; prawie niezamieszkały rejon, w którym nieliczni pasterze - nomadzi wiodą życie pełne trudu. To tu Sergiej Dworcewoj, wybitny kazachski dokumentalista osadził akcję swojego debiutu fabularnego pt. „Tulpan”. Pośrodku bezkresnego stepu postanowił odpowiedzieć na pytanie, czym jest szczęście.
Pewnej nocy w barze stary przyjaciel opowiada reżyserowi Ariemu powracający koszmar, w którym goni go 26 złych psów. Mężczyźni dochodzą do wniosku, że ma to związek z ich misją w izraelskiej armii podczas pierwszej intifady libańskiej na początku lat osiemdziesiątych. Zaskoczony Ari uświadamia sobie, że nic nie pamięta z tego okresu w swoim życiu. Zaintrygowany tą zagadką postanawia spotkać się i wypytać o to swoich starych kolegów i towarzyszy rozsianych po całym świecie. Musi poznać prawdę o tym czasie i o sobie samym.Poruszający i przerażający dokument animowany dotycząca niedawnej historii Bliskiego Wschodu.
Im starsze drzewo wiśni, tym więcej ma kwiatów. A człowiek? Dlaczego z wiekiem coraz trudniej nam rozkwitnąć? Japoński zwyczaj każe celebrować Hanami, czyli wspólne podziwianie rozkwitu wiśni wraz z rodziną i przyjaciółmi. Zapracowani do utraty tchu Japończycy wylegają tłumnie do parków, aby przypomnieć sobie o sprawach najistotniejszych. Bo różowo-białe kwiaty to sygnał rozpoczęcia wiosny, a zatem – symbol życia, siły, młodości, piękna i przebudzenia, ale także – symbol idei, że życie składa się z wielu etapów i że szybko przemija.
Film skupia się na sylwetce Abu Ammara, biednego muzułmanina, byłego mudżahedina w Afganistanie. Abu Ammar mieszka w milionowym az-Zarka, w drugim co do wielkości mieście Jordanii. Mieszka na tej samej ulicy, gdzie żył i dorastał Abu Musa az-Zarkawi brutalny przywódca Al-Kaidy. Nasz bohater zarabia na życie, jeżdżąc dookoła miasta starym volkswagenem busem i zbierając ze swoimi synami puste kartony. Na przemiał.
Antarktyda w filmie Herzoga znajduje nowy wymiar i znaczenie. Południowe krańce naszego świata są magnesem dla plejady gwiazd nauki, którym znudziła się postindustrialna cywilizacja codzienności. Naukowcy pracują tu dla ludzkości, która wkrótce… ma opuścić Ziemię. Reżyser stawia pytania o to, kim są, jakie są ich marzenia. Jego bohaterowie są dość ekscentryczni. Elektryczne gitary na dachu stacji naukowej oddalonej o dziesiątki kilometrów od głównego miasteczka, to tylko jeden z wielu przykładów ich indywidualizmu.
Film gruzińskiego reżysera, obdarzonego niecodziennym zmysłem obserwacji jest afirmacją beztroski, codzienności i prostoty. Surrealistyczny humor reżysera ze wschodu, bliski temu, który znamy z "Rejsu" połączony z francuską radością życia składają się na barwny kolaż. Na każdym kroku film zaskakuje zadziwiającymi szczegółami: nowy minister hoduje geparda, a matkę głównego bohatera gra... Michel Piccoli.
Rzeka Jangcy - 6300 km długości. Najdłuższa rzeka Chin i jedna z najdłuższych – po Nilu i Amazonce - na świecie. Plany jej okiełznania istniały od 100 lat. Do realizacji gigantycznej hydrobudowy doszło 14 lat temu. Jej zakończenie jest przewidziane na 2010 rok. Wielkość utworzonego przez olbrzymią zaporę zalewu - 390 tys. km2 - przekracza powierzchnię Polski. Kanadyjski dokumentalista chińskiego pochodzenia, Yung Chang dorastał w Montrealu. „W GÓRĘ JANGCY” nie jest sentymentalną podróżą reżysera do korzeni. Powrót nad rzekę, w scenerii której dorastał dziadek reżysera, stał się pretekstem do sportretowania współczesnych Chin.
„Klasztor. Pan Vig i zakonnica” to historia 82-letniego, Pana Viga, który nigdy nie zaznał w swoim życiu miłości i Siostry Amwrioszy, młodej rosyjskiej zakonnicy, która, przez przypadek lub za sprawą przeznaczenia, stałą się częścią jego życia. Ten film to niezwykła metafora na temat różnic między ludźmi oraz pokazanie, iż całkowicie odmienne światy mogą ze sobą pięknie współistnieć. Spotkanie sacrum z profanum, Wschodu z Zachodem, kobiety z mężczyzną, szczęścia ze smutkiem.
Haiti to kraj biedy, beznadziei i przemocy. Oddalone od Florydy w USA zaledwie o dwie godziny lotu, jest całkowicie zapomniane przez resztę świata. Slumsy Port-au-Prince stolicy kraju, rządzonego przez Jean-Bertranda Aristide’a należą do najniebezpieczniejszych miejsc na ziemi. MIASTO SŁOŃCA rozgrywa się właśnie tutaj, wśród mieszkańców Cité Soleil.
Nagroda FIPRESCI i Nagroda Publiczności na Festiwalu Filmów Serbii i Czarnogóry, Nagroda publiczności: Documenta Madrid. Selekcja: TRIBECA NEW YORK, GOLDEN GATE SAN FRANCISCO.
Niezwykły portret Szutki – miasta, będącego największym skupiskiem Romów na Bałkanach, a może i na świecie.
Podziwiany i nagradzany na całym świecie, prezentowany na Festiwalu Planete Doc Review został przez polskich krytyków uznany za jeden z najlepszych obrazów Festiwalu. „Świetny wizualnie”, „wyrafinowanie piękny”, „wstrząsający esej filmowy”, „szokujący” – tak krytycy polscy pisali o filmie Michaela Glawoggera.
Siła, mądrość i odwaga, zemsta, seks i walka – w świecie, o którym opowiada „Murderball - Gra o życie” jest miejsce na wszystko. Film Henry’ego A. Rubina i Danie A. Shapiro podbija serca publiczności i krytyki na całym świecie, a ukoronowaniem długiej listy nagród jest nominacja do Oscara.
„Ta muzyka jest dla wszystkich, nie tylko dla biznesmenów w średnim wieku i ich żon. Filharmonia nie jest nieosiągalną diwą, to miejsce, gdzie tworzy się muzykę wyrażającą niezwykłe emocje, która powinna być dostępna dla wszystkich.To przekonanie jest moją jedyną religią.” (Sir Simon Rattle)
„Guantanamo” staje się dziś niemal synonimem słowa „więzienie”. Niechlubne praktyki, jakim poddawani są tamtejsi więźniowie, odbiły się echem w całym cywilizowanym świecie. Stały się też tematem najnowszego filmu Erika Gandiniego („Nadprodukcja. Terror konsumpcji”), jednego z najczęściej nagradzanych współczesnych dokumentalistów. Współautorem „Gitmo - nowe prawa wojny” jest Tarik Saleh, który pracował już z Gandinim przy jego poprzednich filmach.
Media przedstawiają świat wojny z perspektywy walczących na froncie żołnierzy, sprzecznych interesów państw czy grup wyznaniowych. Rzadziej – cywilnych uczestników tragicznych zdarzeń. Fińska reżyserka Pirjo Honkasalo spróbowała zobrazować jeden z największych konfliktów współczesnego świata z jeszcze innego punktu widzenia.
„Odessa... Odessa!” to coś więcej, niż opowieść o losach uciekinierów z pewnego kraju, wygnańców pewnej epoki. To nostalgiczny traktat o nostalgii. Przeszłość, która definiuje teraźniejszość, dzisiaj zanurzone w tym, co było, nieukojona tęsknota za innym miejscem i innym czasem określają kondycję wygnańca, który stał się bohaterem naszej epoki. Tym, co może ocalić, jest piękno. Piękno obrzędu, piosenki, słowa. Dlatego „Odessa... Odessa!”, przy wykorzystaniu mocnej wizji artystycznej ukazująca mechanizmy wygnania i straty, staje naprzeciw ich nieuchronności. Na tym polega wartość sztuki.
Pierwsza scena: mała dziewczynka obserwuje skąpane w poświacie czerwonych latarni prostytutki na ulicach Kalkuty. To o niej i kilkorgu jej rówieśnikach jest film „Przeznaczone do burdelu” Zany Briski i Rossa Kauffmana. O urodzonych w burdelach Sonagachi 10-latkach, dla których dzieciństwo skończyło się, gdy postawili pierwsze pewne kroki. Od tej pory ich codzienność to zmywanie naczyń czy sprzątanie, a w niedalekiej przyszłości – przejęcie pałeczki od matek-prostytutek.
„Mowa jest srebrem. Krzyk złotem” – Petri Sirvio, dyrygent chóru. Film przedstawiony został polskiej publiczności podczas WARSAW DOC REVIEW w maju 2004 roku „Wrzeszczący Faceci” (The Screaming Men) został wybrany najlepszym skandynawskim filmem dokumentalnym roku 2003. Znalazł się w oficjalnej selekcji wielu poważnych festiwali filmowych z Sundance na czele.